Eldorado – tajemnica złotego miasta

Po odkryciu Ameryki przez Krzysztofa Kolumba w 1492 r. pojawił się nowy cel podróży wśród poszukiwaczy przygód i awanturników z Europy. Głównym powodem wyjazdu na nieznany ląd były opowieści o niesamowitych bogactwach Nowego Świata. Jedną z nich była legenda o Eldorado. Czy złote miasto rzeczywiście kiedykolwiek istniało?
Eldorado

Fot.: A. Bertram

Europejczycy wracający z Ameryki przywieźli legendę zasłyszaną wśród plemienia Czibcza. Tubylcy mieszkający na terenie dzisiejszej Kolumbii wspominali o „pozłacanym człowieku” – el hombre dorado, nazywanym w skrócie El Dorado. Ich władca, zgodnie z odbywającym się co roku rytuałem, obsypywał całe swoje ciało złotym pyłem i wypływał tratwą na środek jeziora Guatavita. Gdy znalazł się na samym środku zbiornika wrzucał do wody złoto i szmaragdy i sam wskakiwał do jeziora obmywając się z drogocennego pyłu. W ten sposób Czibcza mieli zyskiwać przychylność bogów. Ta opowieść zadziałała na wyobraźnię Europejczyków. W ciągu wieków na dnie jeziora powinien zgromadzić się wielki skarb, który niejeden poszukiwacz skarbu chciał zagarnąć dla siebie. Do wielkiego wyścigu na ziemie plemienia Czibcza ruszyło trzech konkurentów – hiszpański prawnik Gonzalo Jimenez de Quesada, zastępca gubernatora osady Santa Maria w Kolumbii, Niemiec Nikolaus Federmann, przedstawiciel handlowej rodziny Welserów z Augsburga oraz Sebástian de Belalcázar, zastępca Francisco Pizzaro, znanego głównie z podboju imperium Inków. Jak można się domyśleć, trzej dowódcy nie potrafili dojść do porozumienia kto powinien mieć pierwszeństwo w zdobyciu Eldorado. Dlatego wyjechali z Ameryki i udali się na hiszpański dwór, gdzie zamierzali przedstawić swoją sprawę królowi. Ostatecznie, żaden z nich nie dostąpił zaszczytu odkrycia złotego miasta. Mocodawcy Federmanna utracili swoje wpływy w Ameryce Południowej i Niemiec nie mógł wrócić do Nowego Świata. Belalcázar został mianowany gubernatorem jednego z kolumbijskich miast i zaniechał dalszych poszukiwań Eldorado. Natomiast Quesada uzyskał honorowy tytuł namiestnika Nowej Grenady i także musiał pogodzić się z faktem, że nie jest mu pisane zostać odkrywcą złotego miasta.

Innym poszukiwaczom dopisało więcej szczęścia. Brat Quesady, Hernan, odnalazł jezioro Guatavita. Postanowił, wykorzystując niewolniczą pracę tubylców, obniżyć poziom jeziora, by dostać się do czekających na dnie skarbów. Po kilku miesiącach udało się obniżyć poziom wody jedynie o trzy metry. Czterdzieści lat później hiszpański kupiec z Bogoty, Antonio de Sepúlveda, rozpoczął budowę kanału, za pomocą którego miał zamiar odprowadzić wodę z jeziora. W efekcie poziom jeziora obniżono o kolejne 20 metrów. Wśród mułu odnaleziono kilka drogocennych przedmiotów wykonanych ze złota. Jednakże na skutek trzęsienia ziemi konstrukcja zawaliła się i jezioro ponownie zapełniło się wodą. W kolejnych stuleciach próbowano kilkukrotnie osuszyć jezioro Guatavita (według szacunków geografa i przyrodnika z XIX w. Alexandra von Humboldta wartość skarbu spoczywającego na dnie jeziora mogła wynieść nawet 300 milionów dolarów). Na początku XX w. jedna z brytyjskich firm podjęła kolejną próbę opróżnienia jeziora z wody za pomocą kanału. Odkryte dno okazało się grząskim bagnem, które po wyschnięciu stało się twarde jak beton. To wykluczyło jakiekolwiek próby kopania. W późniejszych latach próbowano kilkukrotnie powtórzyć ten proceder. Ostatecznie, w 1965 r. rząd Kolumbii wydał prawo zakazujące wszelkich poszukiwań skarbów Eldorado, uznając jezioro Guatavita za element wchodzący w skład dziedzictwa kulturalnego kraju. Przedmioty, które udało się wydobyć w trakcie wykopalisk, można podziwiać w muzeum w Bogocie. Kilka lat później naukowcy odnaleźli na dnie jeziora fragmenty meteorytu. Na podstawie znaleziska postawiono tezę, że przodkowie plemienia Czibczów byli świadkami jego upadku. W ten sposób mógł się narodzić kult boga, który zszedł z nieba do jeziora.

Dlaczego w legendzie mowa jest o mieście? Może dlatego, że bardziej na wyobraźnie działa wizja pałaców kipiących złotem niż kryjówka, w której można odkryć kilka błyskotek. Może dziwić, że pomimo posiadania wysoko rozwiniętej techniki na mapie dalej istnieją białe plamy. Według niektórych badaczy istnieją dowody na to, że „złote miasto” rzeczywiście istnieje i wciąż czeka na swojego odkrywcę. Historycy wskazują kilka lokalizacji Eldorado. Paititi (Peru), Vilcabamba (ostatnia stolica Inków), Manoa (Wenezuela), Candire (Paragwaj) czy Llanganati (Ekwador). Dzisiejsi podróżnicy wspominają o żyjących w dżungli tubylcach, którzy od wieków strzegą dostępu do ukrytych miast, w tym do legendarnego Eldorado. Tak więc, może nic straconego…

Żródła:

A. Baker, Mity, tajemnice i szaleństwa w historii świata, Warszawa 2009.

S. Liebrich, Złoto i diamenty, Warszawa 2011.

J. Besala, D. Lis, A. Krawiec, Wielkie zagadki historii, Poznań 2009.

Największe sekrety historii pod red. J. Marseille’a, Diepholz 2001.

M. Groushko, Tajemnice zaginionych skarbów, Warszawa 1996.

K. Pytko, Eldorado odnalezione. Koniec mitu złotej krainy (31.03.2013 r.)

(http://historia.focus.pl/swiat/eldorado-odnalezione-koniec-mitu-zlotej-krainy-1313?strona=1).

Może zainteresują Cię też inne artykuły:

Recenzja książki „Piast mściciel”

W czasach, gdy na każdym kroku triumfuje saga „Pieśni lodu i ognia” George’a R. R. Martina, autorom powieści historycznych trudno…
CZYTAJ DALEJ

Bitwa decydująca o losach świata

Po przegranej w bitwie pod Sedanem Francja straciła status cesarstwa stając się republiką, a Napoleon III trafił do niewoli. Po…
CZYTAJ DALEJ

Recenzja książki „Wojny Bizancjum”

Historia cesarstwa bizantyńskiego to skarbnica wiedzy na temat każdego aspektu z życia codziennego średniowiecza. Jednemu z nich – wojnom -…
CZYTAJ DALEJ