W kręgu Trójkąta Bermudzkiego

„Nie wiemy, gdzie jest zachód. Wszystko jest nie tak. Nie mamy pewności co do żadnego kierunku. Ocean wygląda inaczej, niż powinien”. To były jedne z ostatnich słów, jakie wypowiedział porucznik Charles Taylor, jeden z pilotów feralnego lotu nr 19, który wyruszył 5 grudnia 1945 r. z bazy Fort Lauderdale na Florydzie. Potem eskadra 5 samolotów zniknęła bez śladu. Co tak naprawdę wydarzyło się tego popołudnia? Czy Trójkąt Bermudzki rzeczywiście istnieje? A może to tylko kolejna z teorii spiskowych?

Trójkąt bermudzki, źródło: www.peepindia.in.

Według rozmaitych źródeł w rejonie Trójkąta Bermudzkiego doszło od 200 do 1000 katastrof z udziałem statków i samolotów. Dlatego przyjęło się, że jest to jedno z najniebezpieczniejszych miejsc na świecie. Zaginięcia statków w tym rejonie zaczęto rejestrować od połowy XIX wieku. Już w trakcie rejsu Kolumba do Ameryki w 1492 r. członkowie załogi zaobserwowali w okolicach Bahamów niecodzienne zjawiska, takie jak „świetliste płomienie” spadające z nieba czy wariujące kompasy. Mogło to dać wiele do myślenia, w szczególności dla kolejnych pokoleń żeglarzy. Tak więc jak można wyjaśnić historię rejsu brygantyny „Mary Celeste”, która dryfowała po Oceanie Atlantyckim z nietkniętym ładunkiem i bez załogi? Co ciekawe, na pokładzie nie brakowało żadnej z szalup. Wiemy tylko, że statek na początku listopada 1872 r. wyruszył z portu w Nowym Jorku w kierunku Genui. Miesiąc później został dostrzeżony kilkaset kilometrów od Gibraltaru. Los załogi do dnia dzisiejszego jest nieznany.

W 1964 r. amerykański dziennikarz Vincent Gaddis jako pierwszy użył zwrotu „diabelski Trójkąt Bermudzki” w czasopiśmie „Argosy”. Wyznaczył również jego zasięg pomiędzy Miami, Portoryko i Bermudami o powierzchni ok. 800 tys. km kw. Gaddis przytoczył wiele innych historii podobnych do tych, które spotkały członków załogi „Mary Celeste”. Według jego obliczeń w przeciągu 20 lat od zakończenia II wojny światowej w Trójkącie Bermudzkim zaginęło blisko 1000 osób.

Źródło: wyborcza.pl.

Lot nr 19 był typowym lotem szkoleniowym. 5 grudnia 1945 r. o godzinie 14:10 pięć samolotów torpedowo-bombowych Grumman TBF Avenger wyruszyło z bazy w Fort Lauderdale na Florydzie. W skład załogi każdego z samolotów wchodzili pilot, strzelec oraz operator radia. Co ciekawe, jedna z osób, która miała wziąć udział w feralnym locie, nie stawiła się w pracy. Czy coś przeczuwała? Nawet jeśli nie to miała ogromne szczęście. Po prawie dwóch godzinach lotu wieża kontrolna odebrała wiadomość od dowódcy eskadry, porucznika Charlesa Taylora, że nie wiedzą gdzie są. Kontrolerzy zasugerowali, żeby piloci kierowali się na zachód, na co lotnicy odpowiedzieli im, że nie wiedzą gdzie jest zachód. Instrumenty pokładowe pokazywały niewłaściwe dane, a kompasy przestały działać. Łączność z wieżą urwała się ok. godziny 19 i nie została już przywrócona. Na ratunek wyruszył wodnopłatowiec Martin PBM Mariner z 13-osobową załogą. Po kilkunastu minutach od startu on również zniknął bez śladu. Tak więc w ciągu kilku godzin zaginęło 6 samolotów z 27 osobami na pokładzie! Podjęto największe w dotychczasowej historii marynarki USA poszukiwania morskie i lotnicze z udziałem blisko 300 samolotów i kilkunastu kutrów, jachtów i łodzi. Bez skutku.

Co się stało mogło wydarzyć tego popołudnia? Dlaczego nie znaleziono żadnych szczątków samolotów? Czy może sprzęt zawiódł? Marynarka USA sprawdziła kilka możliwości, w tym m.in. zakłócenia magnetyczne czy prądy morskie. Ostatecznie winą za katastrofę obarczono dowódcę Charlesa Taylor’a. Stwierdzono, że piloci się zgubili, skończyło im się paliwo i spadli do morza, a Mariner wybuchł nad Atlantykiem.

Dlaczego w rejonie Trójkąta Bermudzkiego znikają samoloty i statki? Jest kilka teorii na ten temat. Jedna z nich mówi o wysokich, nawet na 30 metrów, falach, które mogą zatopić większość statków. Według innej spod dna morskiego wydobywa się metan, który dostając się na powierzchnię pod dużym ciśnieniem tworzy chmurę pęcherzyków. Statek, który trafiłby na taki bąbel, traci wyporność i zatonie. Wspomina się także o działaniu tzw. głosu morza, czyli fali poddźwiękowej powstającej w czasie erupcji wulkanów czy sztormu oraz tzw. elektronicznej mgły, która przypomina ognie św. Elma (wyładowania elektryczne pojawiające się w czasie pogody zapowiadającej burzę). Nie brakuje również teorii o istotach pozaziemskich przybywających z kosmosu i porywających ludzi w celach badawczych.

Zagadka Trójkąta Bermudzkiego jest przedmiotem zainteresowań entuzjastów teorii spiskowych. Dopóki nie zostanie rozwiązana jej tajemnica będzie dalej funkcjonować w przestrzeni publicznej jako niebezpieczne miejsce, w którym może się wszystko zdarzyć. 12 maja 1999 r. w Nassau na Bermudach samolot schodził do lądowania i był już bardzo nisko. W pewnym momencie zniknął z radarów. Po 30 minutach pojawił się ponownie na wysokości 30 metrów, wykonał zwrot o 360 stopni, wzniósł się na pułap 400 metrów i zniknął ponownie – tym razem na zawsze. Pół roku później radar namierzył samolot zbliżający się do lotniska St. Augustin na Florydzie. Po dziewięciu sekundach łączność z samolotem się urwała…

Źródła:

L. Niekrasz, Trójkąt bermudzki, Warszawa 1978.

Największe sekrety historii pod red. J. Marseille’a, Diepholz 2001.

M. Grzywacz, Piekielny trójkąt, Ale Historia z 14.04.2014 r.

Może zainteresują Cię też inne artykuły:

Recenzja książki „Piast mściciel”

W czasach, gdy na każdym kroku triumfuje saga „Pieśni lodu i ognia” George’a R. R. Martina, autorom powieści historycznych trudno…
CZYTAJ DALEJ

Bitwa decydująca o losach świata

Po przegranej w bitwie pod Sedanem Francja straciła status cesarstwa stając się republiką, a Napoleon III trafił do niewoli. Po…
CZYTAJ DALEJ

Recenzja książki „Wojny Bizancjum”

Historia cesarstwa bizantyńskiego to skarbnica wiedzy na temat każdego aspektu z życia codziennego średniowiecza. Jednemu z nich – wojnom -…
CZYTAJ DALEJ