Bursztynowa Komnata – ktokolwiek widział, ktokolwiek wie

Fryderyk I, XVIII-wieczny król Prus, chciał pozostawić po sobie coś, co będzie podziwiane przez kolejne stulecia. I udało mu się to uczynić. Po kilku latach prac powstał gabinet bursztynowy, z czasem zwany Bursztynową Komnatą. Dlaczego akurat ten przedmiot jest jednym z najbardziej poszukiwanych bogactw zaginionych podczas II wojny światowej?

Oryginalna Bursztynowa Komnata w 1917 r. Czarnobiałe zdjęcie, które zostało pokolorowane (zródło: domena publiczna).

Oryginalna Bursztynowa Komnata w 1917 r. Czarnobiałe zdjęcie, które zostało pokolorowane (zródło: domena publiczna).

Car Rosji, Piotr I Wielki, przebywał w Berlinie w 1716 r. Bursztynowe arcydzieło zrobiło na nim ogromne wrażenie. Licząc na zawiązanie sojuszu pomiędzy obydwoma krajami ówczesny pruski król Fryderyk Wilhelm I podarował carowi ten wyjątkowy gabinet. Po przewiezieniu do mroźnej Rosji musiał czekać w skrzyniach ponad 30 lat na swój moment. Po wybudowaniu kompleksu pałacowego w Carskim Siole ozdobił on jedną z sal Pałacu Jekatierinskiego. W związku z tym, że nowe pomieszczenie było dużo większe od poprzedniego, bursztynowy gabinet znacznie rozbudowano. Od tego czasu mówi się o nim jako Bursztynowa Komnata. Do wykonania tego dzieła zużyto ponad 6 ton cennego surowca.

Przez blisko dwa wieki komnata upiększała jedną z sal w Carskim Siole, unikając zniszczeń, mimo dwóch rewolucji z 1917 r. Dopiero po zajęciu kompleksu przez Wehrmacht bursztynowy wystrój zdemontowano i przewieziono w połowie października 1941 r. do Królewca, stolicy Prus Wschodnich. Komnata trafiła pod opiekę doktora Alfreda Rohde, dyrektora królewieckich zamkowych zbiorów sztuki, będącego jednocześnie znawcą bursztynu. To właśnie w tym mieście po raz ostatni widziało Bursztynową Komnatę. Przez kilka miesięcy 1942 r. była wyeksponowana w jednej z sal zamku. Oczyszczone z sadzy wykładziny z bursztynu trafiły ponownie do skrzyń po niewielkim pożarze. Zostały złożone w piwnicach, gdzie przetrwały dwa wielkie bombardowania miasta w sierpniu 1944 r.

Prowadzone z coraz większą intensywnością alianckie naloty bombowe wymusiły podjęcie decyzji o ewakuacji dóbr kultury. Docelowo miały trafić w głąb Niemiec lub zostać ukryte w pobliskich wioskach. Czy w jednym z tych transportów znajdowała się Bursztynowa Komnata? A jeśli tak to gdzie została przewieziona? Czy przetrwała zawieruchę wojenną? Na te pytania wielu badaczy i poszukiwaczy zabytków stara się odpowiedzieć. Istnieje ogromna ilość teorii i hipotez co tak naprawdę stało się z tym bursztynowym arcydziełem. Która z nich okaże się prawdziwa?

Albert Popp był administratorem majątku Rzeszy w Prusach Wschodnich. Z początku 1945 r. był odpowiedzialny za ewakuację skarbów Ericha Kocha, naczelnego prezesa Prus Wschodnich do środkowych Niemiec. 9 lutego konwój ciężarówek dotarł do Weimaru w Turyngii. Jeden z pracowników miejscowego muzeum zapamiętał, że nie wszystkie samochody zostały rozładowane. Pozostał duży wóz meblowy, w którym być może znajdowały się skrzynie z Bursztynową Komnatą. Co ciekawe, dwa miesiące później we wspomnianym muzeum pojawił się Popp. Przyjechał ciężarówką Szwajcarskiego Czerwonego Krzyża i zabrał część królewieckiego depozytu. Pojawił się również dzień później. Po ostatnią część nie przyjechał. 12 kwietnia miasto zostało przejęte przez Amerykanów. Po tym wydarzeniu trop się zaciera.

Według angielskich dziennikarzy śledczych, Catherine Scott-Clark i Adriana Levy, Bursztynowa Komnata została zniszczona podczas bitwy o Królewiec albo niedługo po zajęciu miasta przez wojska Armii Czerwonej. Po zdobyciu stolicy Prus Wschodnich Rada Komisarzy Ludowych wysłała na miejsce profesora Aleksandra Brusowa w celu ustalenia losów Bursztynowej Komnaty. W Sali Rycerskiej zamku znaleziono zwęglone kawałki bursztynowego skarbu. W raporcie naukowiec zanotował, że „Bursztynowa Komnata uległa zniszczeniu między 9 a 11 kwietnia 1945 r.”, czyli podczas ostatnich dni walk o Królewiec. Co więcej, Brusow odnalazł świadka, który zeznał, że skrzynie z Bursztynową Komnatą ostatecznie nie opuściły murów zamku i uległy zniszczeniu w pożarze północnego skrzydła budowli.

Inne z teorii mówią, że Bursztynowa Komnata mogła zostać przetransportowana do pruskiego majątku Słobity (należącego do hrabiego Aleksandra von Dohna-Schlobitten), zamku w Bolkowie bądź mogła znaleźć się na pokładzie statku pasażerskiego Wilhelm Gustloff, który został zatopiony w 1945 r. W 1997 r. odnaleziono w Niemczech dwa elementy komnaty: jedna z czterech kamiennych mozaik oraz komoda. Niestety, nic poza tym od tego czasu nie udało się odnaleźć. W latach 70. XX w. w ZSRR podjęto pracę nad rekonstrukcją Bursztynowej Komnaty. 31 maja 2003 r. nastąpiło oficjalne odsłonięcie repliki, która znajduje się w częściowo odrestaurowanym Pałacu Jekatierinowskim.

 

Źródła:

C. Scott-Clark, A. Levy, Bursztynowa komnata, Poznań 2005.

B. Haughton, Skarby z przeszłości, Poznań 2013.

L. Adamczewski, Skarby w cieniu swastyki, Zakrzewo 2010.

J. Besala, D. Lis, A. Krawiec, Wielkie zagadki historii, Poznań 2009.

Może zainteresują Cię też inne artykuły:

Recenzja książki „Piast mściciel”

W czasach, gdy na każdym kroku triumfuje saga „Pieśni lodu i ognia” George’a R. R. Martina, autorom powieści historycznych trudno…
CZYTAJ DALEJ

Bitwa decydująca o losach świata

Po przegranej w bitwie pod Sedanem Francja straciła status cesarstwa stając się republiką, a Napoleon III trafił do niewoli. Po…
CZYTAJ DALEJ

Recenzja książki „Wojny Bizancjum”

Historia cesarstwa bizantyńskiego to skarbnica wiedzy na temat każdego aspektu z życia codziennego średniowiecza. Jednemu z nich – wojnom -…
CZYTAJ DALEJ