Tajemnica kamiennych twarzy

Wielkanoc kojarzy się co do zasady z zajączkami, jajkami oraz suto zastawionym stołem. Dla ludzi wierzących okres Wielkiego Tygodnia to czas rozważania śmierci Jezusa na krzyżu oraz Jego zmartwychwstania. Blisko 300 lat temu holenderski żeglarz Jacob Roggeveen dokonał odkrycia wyjątkowej wyspy w niedzielę wielkanocną. W związku z tym nazwał ją Wyspą Wielkanocną. Dlaczego ten skrawek ziemi budzi do dnia dzisiejszego tyle emocji?

Moai na Rano Raraku (Wyspa Wielkanocna), źródło: Wikimedia Commons.

Moai na Rano Raraku (Wyspa Wielkanocna), źródło: domena publiczna.

Niesamowite kamienne posągi o olbrzymich twarzach, posiadające rozbudowane uszy z głęboko rzeźbionymi oczodołami spoglądają ku niebu. Na ich głowach spoczywają pokaźnych rozmiarów nakrycia głowy, zwane pukaos. Posągi te w wyraźny sposób różnią się od rzeźb występujących na innych wyspach Pacyfiku. Często nazywane „popiersiami”, mierzące od 1 do 20 m, moai, czyli posągi, przedstawiają całe postacie. Od razu można zauważyć dysproporcję pomiędzy poszczególnymi częściami ciała. Głowa jest zdecydowanie większa od reszty. Do dzisiejszych czasów zachowało się kilkaset takich okazów. Najstarsze z nich wykonano między 500 a 800 r. p.n.e. Sami mieszkańcy nie pamiętają ich pierwotnej symboliki. Niektórzy twierdzą, że zostały wzniesione na cześć zmarłych lub w celu wyobrażenia bóstw i miały za zadanie czuwać nad wyspą. Są również i tacy, którzy twierdzą, że moai zostały wykonane na podobieństwo przybyszów z kosmosu, którzy w przeszłości przybyli na wyspę, by przekazać jej mieszkańcom wysoko rozwiniętą wiedzę.

W XX w. wysnuto wiele teorii na temat sposobu transportu posągów z kamieniołomów. Proponowano sanie ślizgające się po rozgniecionych owocach, toczenie posągu po drewnianych rolkach, przesuwanie półobrotami czy spław tratwą wzdłuż wybrzeża. Nie mogło zabraknąć również wątku pozaziemskiego. Niektórzy byli zdania, że posągi transportowano kosmicznym pojazdem, przesuwano je siłą woli lub wykorzystywano energię ukrytą w ziemi. Niestety, do dnia dzisiejszego nie udało się ustalić jak było na prawdę.

Plaża Tonariki z szeregiem rzeźb moai, źródło: na licencji CC BY-SA 4.0.

W momencie odkrycia wyspy tubylcy dzielili się na dziesięć plemion, które podlegały władzy wspólnego króla. Pierwszym z nich był niejaki Hotu Matua, który przybył z innego atolu Polinezji. Po nim na tronie zasiadało blisko trzydziestu innych królów. Oprócz niego co roku wybierano drugiego króla pełniącego rolę dowódcy wojskowego. Na wyspie dominowało rybołówstwo oraz uprawa roli. Bardzo zhierarchizowane społeczeństwo było targane wieloma konfliktami. W 1862 r. peruwiańscy handlarze niewolników dokonali napaści na wyspę, co w efekcie prawie doprowadziło do zagłady miejscowej ludności. W obecnych czasach Wyspa Wielkanocna jest administracyjną częścią Chile, natomiast wśród mieszkańców nie sposób znaleźć tubylców.

Odkrycie drewnianych tabliczek rongo-rongo jest dowodem na to, że mieszkańcy wyspy posiadali własne pismo. Problem w tym, że w większości jest dla nas niezrozumiałe. Słowa są pisane od lewej do prawej strony. Jednakże w kolejnym wierszu litery biegną w przeciwnym kierunku. Oprócz liter pojawiają się także postaci zwierząt i ludzi. W związku z tym, że do dnia dzisiejszego nie odczytano informacji zawartych na drewnianych tabliczkach, pismo mieszkańców Wyspy Wielkanocnej dalej pozostaje dla nas jedną wielką zagadką. Tak więc ta samotna góra wulkaniczna wyrastająca z dna oceanu, której czubek wystaje ponad lustro wody, to jeden wielki zbiór tajemnic, które miejmy nadzieję kiedyś zostaną rozwiązane.

Źródła:
Największe sekrety historii pod red. J. Marseille’a, Diepholz 2001.
Historia powszechna. Tom 2 – Od prehistorii do cywilizacji na kontynentach pozaeuropejskich, Kraków 2007.
J. Besala, D. Lis, A. Krawiec, Wielkie zagadki historii, Poznań 2009.

Może zainteresują Cię też inne artykuły:

Recenzja książki „Biblioteka szaleńca”

Książki w dzisiejszej postaci wywodzą się od kodeksu, czyli kartek połączonych grzbietem, które wraz z upowszechnieniem pergaminu zastąpiły poprzednią formę,…
CZYTAJ DALEJ

Recenzja książki „Anegdoty z czterech stron świata”

W trakcie rozmów z innymi osobami często przytaczamy anegdoty z naszego życia. Jak wyglądałaby książka składająca się z śmiesznych opowiastek,…
CZYTAJ DALEJ

Recenzja książki „Auschwitz bez cenzury i bez legend”

Życie uczy, że warto znać wersje wydarzeń danych okoliczności z wielu perspektyw. Tak samo jest w przypadku historii. Jerzy Ptakowski,…
CZYTAJ DALEJ