Stygmaty św. Franciszka

Gdy 14 września 1224 r. św. Franciszek z Asyżu modlił się na górze Alwerni w Toskanii poprosił Boga o możliwość dzielenia cierpienia Jezusa na krzyżu. W tym momencie ukazał mu się skrzydlaty serafin z twarzą Chrystusa. Po ustaniu wizji w drodze powrotnej zauważył, że z jego dłoni, stóp i boku zaczęła płynąć krew – z tych samych miejsc, z których ciekła krew Jezusowi w trakcie ukrzyżowania. Tym samym św. Franciszek został pierwszą osobą doświadczoną stygmatyzmem. Od tego czasu zanotowano setki podobnych przypadków. Do dnia dzisiejszego naukowcy nie są w stanie wyjaśnić tego fenomenu.

Bartolomeo Della Gatta "Stygmaty św. Franciszka", źródło: domena publiczna.

Bartolomeo Della Gatta „Stygmaty św. Franciszka”, źródło: domena publiczna.

Do XIII w. stygmatami określano nacięcia na ciele używane przez pogan bądź znaki w kształcie krzyża, które były stosowane przez pierwszych chrześcijan na ich ramionach na znak ich wiary. Co do zasady stygmatyk to osoba posiadająca rany na rękach i stopach, czyli w tych samych miejscach, gdzie Jezus miał wbite gwoździe na krzyżu, oraz ranę w boku. W przypadku Rity z Cascii była to rana na czole, jak gdyby nosiła koronę cierniową. Odnotowano także przypadki śladów po wiązaniach sznurem na nadgarstkach, ślady na plecach po biczowaniu oraz bolesny obrzęk ramienia, taki sam jaki musiał odczuwać Chrystus niosąc krzyż na Golgotę. Oprócz zewnętrznych stygmatów zachowały się również relacje o tych wewnętrznych. W XVII w. mieszkająca w Neapolu dominikanka Maria Villani uważała, że płonąca włócznia miłości, przyniesiona przez anioła, przebiła jej serce. Co ciekawe, kiedy przeprowadzono po jej śmierci sekcję zwłok okazało się, że serce siostry posiadało ranę zadaną ostrym narzędziem. Podobnie było z św. Teresą z Avili, której serce z niecodzienną raną znajduje się w charakterze relikwii w Alba de Tormes w Hiszpanii.

W dzisiejszych czasach najczęściej przywoływanym stygmatykiem jest kapucyn św. ojciec Pio, żyjący na przełomie XIX i XX w. 20 września 1918 r. w trakcie modlitwy wyczuł nagły ból dłoni. Po chwili na jego dłoniach, stopach i boku pojawiło się pięć stygmatów. Rana w boku była bardzo głęboka, natomiast dłonie były przebite na wylot. Poza tym sugeruje się, że ojciec Pio wielokrotnie dokonał cudownych uzdrowień oraz dysponował wyjątkowymi zdolnościami – lewitacji i bilokacji.

Santa Trinita 19 Ghirlandaio, źródło: na licencji CC BY-SA 3.0.

Ci, którzy powątpiewają w prawdziwość stygmatów, starają się wyjaśnić te zjawisko w naukowy sposób. Sugeruje się, że są one psychosomatycznym skutkiem intensywnego rozważania męki Jezusa. W przypadku św. Franciszka rany na jego ciele pojawiły się, gdy prosił Boga o możliwość udziału w cierpieniu Chrystusa. Natomiast na ciele Gemmy Galgani ukazały się identyczne rany po biczowaniu jak na krucyfiksie, przed którym się modliła. Jest jeszcze jedna kwestia, która nie odpowiada właściwym ranom Jezusa. Stygmatycy mają rany na dłoniach. Jednakże ukrzyżowanych przybijano gwoździami do krzyża na wysokości nadgarstka. W przeciwnym wypadku dłonie nie byłyby w stanie utrzymać ciężaru całego ciała. Tak więc, jeśli stygmatycy mieliby posiadać rany Chrystusa to powinny one się znajdować na nadgarstku, a nie na dłoniach. Można to wytłumaczyć w ten sposób, że w chrześcijańskiej ikonografii Jezus przybity jest dłońmi do krzyża.

Tym samym każdy indywidualnie powinien osądzić, zgodnie ze swoich światopoglądem, czy św. Franciszek nosił stygmaty pochodzenia boskiego bądź były one objawem psychosomatycznym, który nie był zwyczajny i do dnia dzisiejszego stanowi tajemnice.

Źródła:
Największe sekrety historii pod red. J. Marseille’a, Diepholz 2001.
Historia powszechna. Tom 8 – Od imperium Karola Wielkiego do kryzysu XIV wieku, Kraków 2007.
A. Baker, Mity, tajemnice i szaleństwa w historii świata, Warszawa 2009.

Może zainteresują Cię też inne artykuły:

Recenzja książki „Biblioteka szaleńca”

Książki w dzisiejszej postaci wywodzą się od kodeksu, czyli kartek połączonych grzbietem, które wraz z upowszechnieniem pergaminu zastąpiły poprzednią formę,…
CZYTAJ DALEJ

Recenzja książki „Anegdoty z czterech stron świata”

W trakcie rozmów z innymi osobami często przytaczamy anegdoty z naszego życia. Jak wyglądałaby książka składająca się z śmiesznych opowiastek,…
CZYTAJ DALEJ

Recenzja książki „Auschwitz bez cenzury i bez legend”

Życie uczy, że warto znać wersje wydarzeń danych okoliczności z wielu perspektyw. Tak samo jest w przypadku historii. Jerzy Ptakowski,…
CZYTAJ DALEJ