Polscy jeźdźcy apokalipsy

W całej Europie budzili zarówno strach jak i podziw. Z jednej strony byli brutalni i bezlitośni, natomiast z drugiej trudno było znaleźć inną formację wojskową w XVII w., która była tak skuteczna w boju. Byli świetnie wyszkolonymi najemnikami, który żyli z wojaczki.

„Lisowczyk” – obraz Juliusza Kossaka (kopia obrazu „Jeździec polski” Rembrandta), źródło: domena publiczna.

Od początku swego istnienia lisowczycy cieszyli się złą sławą. Zostali „wymyśleni” w 1614 r. pod koniec wojny z Moskwą przez hetmana Jana Karola Chodkiewicza. Ze względu na chroniczny brak pieniędzy postanowił wykorzystać nieregularne oddziały wojska działające na terenie Rosji bez narażania skarbu Rzeczypospolitej na uszczerbek (wynagrodzeniem dla nich były łupy wojenne). Na ich czele ustanowił pułkownika Aleksandra Józefa Lisowskiego herbu Jeż. Od nazwiska tego zasłużonego dowódcy i zarazem awanturnika formacja zaczerpnęła swoją nazwę.

Ich przywódca władać orężem uczył się na służbie u hospodara mołdawskiego Jeremiego Mohyły. Następnie zaciągnął się do husarii walczącej w Inflantach ze Szwedami. Jednakże w momencie, gdy zaprzestano wypłaty żołdu Lisowski odłączył się od oddziałów Chodkiewicza i przeciągnął na swoją stronę dwustu innych buntowników. Zawiązali konfederację wojskową i łupili terytorium Kurlandii. Mimo że sejm ogłosił go infamisem (człowiek wyjęty spod prawa) to wziął jeszcze udział w rokoszu Zebrzydowskiego, a w 1607 r. zaangażował się w moskiewską wojnę domową. Jako że wyróżniał się talentem wojskowym to przyciągał do siebie podobnych sobie awanturników. W ten sposób utworzył kilkutysięczny oddział, który palił i grabił. Gdy do wojny po carski tron włączył się Zygmunt III Waza, Lisowski od razu przeszedł pod jego komendę. W ten sposób zdjęto z niego jarzmo infamii, a na polu walki zasłużył się na tyle, że hetman Chodkiewicz właśnie jemu polecił wykonać plan królewskiego wojska bez żołdu.

W 1615 r. żołnierze Lisowskiego walczyli z Rosjanami, przy okazji łupiąc kogo się da. Mimo kilku porażek ich oddział nigdy do końca nie został rozbity. W trakcie swoich wypraw lisowczycy zdobyli tak złą sławę, że na sam dźwięk ich nazwy mieszkańcy miasteczek i wsi kryli się w lasach. Szczęście krótko sprzyjało Lisowskiemu. W 1616 r. zmarł w obozie pod Starodubem. Mimo to formacja, którą stworzył wciąż istniała i siała popłoch, a dowództwo przejął pułkownik Stanisław Czapliński. Pod jego rozkazami ponownie wyruszyli w głąb Rosji odnosząc wiele sukcesów. Po śmierci nowego dowódcy w 1618 r. jego następcą został Walenty Rogawski, który kontynuował działania wojenne za naszą wschodnią granicą aż do 1619 r. i podpisania traktatu pokojowego między Rzeczypospolita i Moskwą.

Należy stwierdzić, że lisowczycy byli ubocznym produktem niezliczonych konfliktów zbrojnych, które wówczas miały miejsce w Europie. Od samego początku byli oddziałem zróżnicowanym społecznie i narodowościowo. Jednakże trzon wojska stanowiła szlachta, natomiast chłopi pełnili służbę głównie jako ciurowie (pachołek wojskowy). Nazywano ich również elearami (słowo pochodzi z języka węgierskiego i oznacza „idącego z przodu”). Nie posiadali wozów, a wyposażenie i żywność przewozili na koniach jucznych. W ten sposób stali się najszybszą formacją w ówczesnej Europie – w ciągu doby byli w stanie pokonać nawet 160 km. Wśród ludu panowało przekonanie, że lisowczycy zaprzedali diabłu dusze i dzięki temu byli nieśmiertelni.

„Lisowczycy. Strzelanie z łuku” (obraz Józefa Brandta), źródło: domena publiczna.

Po zakończeniu dymitriad i wojny z Moskwą lisowczycy pozostali bezrobotni. W związku z tym zaczęli grabić ziemie Rzeczypospolitej, w szczególności na Wołyniu. By pozbyć się problemu Zygmunt III postanowił wysłać na pomoc w dopiero co rozpoczętej wojnie trzydziestoletniej cesarzowi lisowczyków, którzy oficjalnie nie byli żołnierzami Rzeczypospolitej. W listopadzie 1619 r. wkroczyli do Siedmiogrodu, a ich zadaniem było odciągnięcie władcy Siedmiogrodu Bethlena od Wiednia, który w tym czasie oblegał. Polscy awanturnicy po dwudniowych starciach pod Humiennem i Zavadą rozgromili węgierski korpus Jerzego I Rakoczego. W efekcie Bethlen został zmuszony do wycofania się spod Wiednia. Tzw. pierwsza odsiecz wiedeńska zakończyła się sukcesem, a lisowczycy sponsorowani z prywatnego skarbca króla Polski uratowali Habsburgów.

Ich powrót do kraju był równy ponownym grabieżom. Pod koniec stycznia 1620 r. wojsko pod dowództwem Stanisława Koniecpolskiego pokonało lisowczyków pod Miechowem. Część z nich wcielono do wojska koronnego, natomiast resztę zmuszono do przejścia na Śląsk, gdzie po raz kolejny mieli służyć cesarzowi. Od tego momentu lisowczycy już nigdy nie działali jako jeden pułk, lecz walczyli na różnych frontach pod różnymi dowódcami. 8 listopada 1620 r. pod Białą Górą wojska cesarskie rozgromiły Czechów, a istotną rolę odegrali w niej lisowczycy. W następnych latach walczyli m.in. w wojnach Rzeczypospolitej z Turkami i Szwedami o Pomorze, przyczyniając się do wielu sukcesów. O ich waleczności i bezwzględności mogli się przekonać również m.in. Włosi w Lombardii, Ligurii i Wenecji oraz Francuzi w Lotaryngii, Pikardii i Szampanii.

Sposób na życie lisowczyków w tamtych czasach nikogo nie dziwił. Również legendy, które o nich krążyły, były zapewne mocno przesadzone i nie wyróżniały się na tle epoki. Nietypowe było jednak to, że często łupili swoje ziemie ojczyste. Dlatego począwszy od 1623 r. Rzeczypospolita rozpoczęła polowanie na lisowczyków. Dopiero w styczniu 1625 r. dano im szansę na odkupienie win i zaproponowano służbę w armii Rzeczypospolitej. Natomiast jeśli chodzi o Europę to łupili ją bez ustanku przez kolejnych kilkanaście lat. Pozostały po nich mrożące krew w żyłach opowieści oraz słynny obraz Rembrandta „Jeździec polski”.

Źródła:
K. Jóźwiak, Lisowczycy, krwawi elearzy, Uważam Rze Historia nr 12 (93) grudzień 2019.
Historia Polski. Tom 1 – Polska do 1586, Kraków 2007.

Może zainteresują Cię też inne artykuły:

Recenzja książki „Atlas nieba”

Po międzynarodowym sukcesie „Atlasu lądów niebyłych” i „Złotego atlasu” Edward Brooke-Hitching postanowił pochylić się nad tematyką poświęconą najpiękniejszym mapom i…
CZYTAJ DALEJ

Recenzja książki „Bramy Kijowa”

Ciekawość została zaspokojona! W moje ręce trafiła druga część trylogii piastowskiej pt. „Bramy Kijowa”. Czy kolejna książka Grzegorza Kochmana dorównuje…
CZYTAJ DALEJ

Skandal, który zmienił Francję

Zgodnie z treścią notatki znalezionej w koszu na śmieci niemieckiego attaché wojskowego w Paryżu francuski oficer miał dopuścić się sprzedaży…
CZYTAJ DALEJ