Człowiek, którego nie dało się nie lubić

Zapisał się w historii Stanów Zjednoczonych jako jedyny polityk, który po odejściu z Białego Domu został prezesem Sądu Najwyższego. Co ciekawe, na tym stanowisku czuł się o wiele lepiej.

William H. Taft, 27. prezydent USA, źródło: domena publiczna.

William H. Taft urodził się 15 września 1857 r. w Cincinnati w stanie Ohio. Pochodził z rodziny o angielskich korzeniach zaliczającej się do klasy średniej społeczeństwa amerykańskiego lat 50. XIX w. Jego ojciec Alfonso był znanym politykiem i prawnikiem. Dzieciństwo spędzone w domu wysokiego urzędnika państwowego ukształtowało przyszłego prezydenta USA. Dlatego nie może dziwić fakt, że po ukończeniu szkoły średniej Woodward High School 17-letni William wybrał się na studia prawnicze na prestiżowym Uniwersytecie Yale. Zarówno w szkole średniej jak i na studiach budził podziw wśród kolegów ze względu na swoją niesamowitą pamięć oraz niezwykle pogodny charakter. 27 czerwca 1878 r. ukończył studia uzyskując drugie miejsce wśród absolwentów.

Po zakończeniu studiów Taft powrócił do rodzinnego Cincinnati, gdzie imał się różnych zajęć. Pracował w gazecie jako sprawozdawca sądowy, brał udział w kampanii wyborczej swojego ojca na urząd gubernatora Ohio, a także w kampanii swojego przyjaciela kandydującego na stanowisko prokuratora hrabstwa. W 1882 r. został mianowany przez prezydenta Chestera B. Arthura na stanowisko poborcy podatkowego w Cincinnati. Pracował w tym charakterze tylko rok, by następnie powrócić do prywatnej kancelarii adwokackiej. Zebrane doświadczenie z czasem zaowocowało i pozwoliło Williamowi piąć się w górę po szczeblach politycznej kariery. W 1887 r. otrzymał nominację na zastępcę prokuratora w Cincinnati, a następnie został sędzią stanowym Sądu Najwyższego. 4 lutego 1890 r. prezydent Benjamin Harrison mianował go generalnym radcą prawnym Stanów Zjednoczonych. Na tym stanowisku reprezentował interesy rządu federalnego przed Sądem Najwyższym USA. Rok później, gdy Kongres utworzył system sądów federalnych Taft został pierwszym sędzią szóstego okręgu obejmującego sądy federalne stanów: Ohio, Michigan, Kentucky i Tennessee. Wszystko wskazywało na to, że zwieńczeniem jego kariery politycznej będzie nominacja na sędziego Sądu Najwyższego. Okazało się jednak, że będzie musiał poczekać na ten moment dwie dekady, ponieważ w 1899 r. otrzymał nietypową propozycję od prezydenta McKinleya – objęcie urzędu gubernatora prowincji Filipiny. Mimo że Taft nie chciał opuszczać Ameryki to jednak wrodzona ciekawość połączona z prośbami żony Hellen sprawiły, że przyjął te egzotyczne stanowisko.

Mimo że od dzieciństwa był człowiekiem o dużej nadwadze, znany był ze znakomitego poczucia humoru oraz z tego, że potrafił żartować z samego siebie. Jako przykład niech posłuży pewna anegdota. W trakcie pełnienia funkcji gubernatora Filipin, w Waszyngtonie zaczęto plotkować, że nie jest dobrze z jego zdrowiem. Tak więc Taft postanowił wysłać depeszę do sekretarza wojny Elihu Roota, zapewniając go, że czuje się znakomicie. Na dowód miał posłużyć fakt, że właśnie odbył 40-kilometrową wyprawę na koniu po górach i doskonale ją zniósł. Root odpisał krótko: „A jak zniósł to twój koń?”.

Jedno ze zdjęć z serii znanej jako „Ewolucja uśmiechu”, źródło: domena publiczna.

Należy stwierdzić, że nie doszłoby do prezydentury Tafta bez wsparcia Theodore’a Roosevelta. W 1908 r. Roosevelt tak naprawdę nie musiał odchodzić po zakończeniu drugiej kadencji z Białego Domu. Dopuścił się jednak ogromnego błędu. Cztery lata wcześniej po wielkim zwycięstwie, być może na skutek niekontrolowanego odruchu, powiedział, że: „Nie ma takich okoliczności, w których zgodziłbym się kandydować na następną kadencję”. Jak można się domyśleć, po czasie bardzo tego żałował. Tym bardziej, że notowania jego popularności wyraźnie wskazywały na wygraną w kolejnych wyborach. Tymczasem pozostało mu jedynie dokonać wyboru człowieka, który będzie kontynuował jego politykę. Zdaniem Roosevelta idealnym kandydatem był jego przyjaciel William Taft. Były gubernator Filipin zdobył partyjną nominację w pierwszym głosowaniu. Startujący przeciw niemu demokratyczny kandydat William J. Bryan nie miał najmniejszych szans na zwycięstwo z człowiekiem namaszczonym przez samego Roosevelta. William Taft wygrał wybory prezydenckie w 29 stanach, zdobywając 66,5% głosów elektorskich. 4 marca 1909 r. został zaprzysiężony na 27. prezydenta USA. Prezydentura Tafta była tak uporządkowana, że aż nudna. Zdaniem wielu historyków w polityce zagranicznej był on twórcą tzw. dyplomacji dolara, która polegała na zastąpieniu bezpośrednich działań wojennych w strefach wpływów USA naciskami finansowymi. Było to swoiste połączenie ekspansjonizmu z doktryną Monroe. Powyższa koncepcja w znaczący sposób wpłynęła na amerykańską doktrynę polityczną w całym XX w. Tymczasem gwałtowny rozwój przemysłu istotnie przeobraził krajobraz USA. Bez żadnego pomysłu niszczono florę i faunę Ameryki Północnej, eksploatując w rabunkowy sposób surowce naturalne, a także rozbudowując miasta bez żadnych planów na przyszłość. Co więcej, kolejne fale imigrantów z Europy powodowały zmiany w amerykańskim społeczeństwie. To wszystko bardzo niepokoiło prezydenta Tafta, który pozostawił po sobie narodowy program ochrony środowiska naturalnego.

Po czterech latach prezydentury Taft uważał, że osiągnął sukces i powinien zostać wybrany na kolejną kadencję. Jednakże jego przeciwnik z Partii Demokratycznej Woodrow Wilson zdobył w głosowaniu powszechnym aż o 600 tys. głosów więcej niż on. Mimo to nie załamał się porażką i 4 marca 1913 r. opuścił Biały Dom w dobrym humorze. Być może Taft wierzył, że czeka go jeszcze wielki powrót do polityki. I rzeczywiście tak było! W 1921 r. prezydent Warren G. Harding mianował go prezesem Sądu Najwyższego USA. Był to pierwszy i jak dotąd jedyny przypadek, kiedy były szef władzy wykonawczej został szefem władzy sądowniczej. Były prezydent był wniebowzięty i spełniony. Po 70. urodzinach najbliżsi zaczęli zauważać u Tafta pierwsze oznaki demencji. Co więcej, w lutym 1930 r. wykryto u niego istotne dolegliwości serca, które doprowadziły do jego śmierci 8 marca tego samego roku. William Taft został pochowany jako pierwszy prezydent na Cmentarzu Narodowym Arlington 11 marca 1930 r.

Źródła:
P. Łepkowski, Wieczny optymista, Rzecz o Historii z 3.01.2020 r.
L. Pastusiak, Polityka i humor, Warszawa 2011.
Historia powszechna. Tom 18 – Wiek totalitaryzmu – I wojna światowa i zarzewie II wojny światowej, Kraków 2008.

Może zainteresują Cię też inne artykuły:

Recenzja książki „Antropologia wojny”

Według autora niniejszej książki nie jest ona manifestem pacyfizmu. Nie zawiera również podtekstu politycznego. Jej głównym zadaniem jest ukazanie czytelnikowi…
CZYTAJ DALEJ

Recenzja książki „Co nas (nie) zabije”

Obecnie każdy z nas mniej lub bardziej odczuwa negatywne skutki pandemii koronawirusa szalejącego na całym świecie. Tymczasem Jennifer Wright, felietonistka…
CZYTAJ DALEJ

Recenzja książki „Skrzydła we krwi. Dywizjon 303 w bazie RAF Northolt”

„Jeszcze nigdy tak wielu nie zawdzięczało tak wiele tak nielicznym” – powiedział Winston Churchill o lotnikach po bitwie o Anglię.…
CZYTAJ DALEJ