Zagadka zaginionej kolonii Roanoke

Do dziś nie wiadomo jaki los spotkał osadników z Roanoke, którzy w 1587 r. założyli pierwszą angielską kolonię w Ameryce Północnej. W ich sprawie istnieją jedynie poszlaki.

Patron Johna White’a, sir Walter Raleigh, źródło: domena publiczna.

John White, dobrze sytuowany malarz, został w 1585 r. uczestnikiem ekspedycji kolonizacyjnej w charakterze ilustratora i kartografa. Wraz z pozostałymi członkami załogi miał założyć pierwszy angielski fort w Ameryce. Na wyspie Roanoke w archipelagu Outer Banks u wybrzeży dzisiejszej Karoliny Północnej White uwieczniał akwarelami Nowy Świat. Towarzyszył mu naukowiec Thomas Harriot, który opisywał uroki tamtejszej flory i fauny. Po kilku latach na podstawie ich pracy została wydana „Krótka i prawdziwa kronika Nowo Znalezionej Ziemi Wirginii”, która zrobiła furorę w całej Europie. Jednakże sukces książki zbytnio nie obchodził White, ponieważ jego zachwyt nowym kontynentem skończył się wcześniej.

Sponsorem ekspedycji był sir Walter Raleigh, jeden z najznamienitszych przedstawicieli ery elżbietańskiej, który stał za zatrudnieniem White. Po kilku miesiącach malarz wrócił do Anglii zachwycony tym co zobaczył. Przekonał fundatora do zorganizowania kolejnej wyprawy, tym razem wraz z rodzinami i dziećmi. Następna ekspedycja wyruszyła 26 kwietnia 1587 r. z portu w Portsmouth, a White został mianowany gubernatorem. Planowano dotrzeć do fortu na Roanoke i z pomocą przebywających tam żołnierzy przenieść się do zatoki Chesapeake, gdzie miały istnieć jeszcze lepsze warunki do życia. 22 lipca dotarli do brzegów Outer Banks. Wraz z częścią załogi White wybrał się do stacjonujących w forcie żołnierzy z zamiarem ustalenia czy mają płynąć dalej na północ czy rozbić obóz na miejscu. Lecz nikt na nich nie czekał. Część budynków była rozebrana, a pozostałe zniszczone lub spalone. Odnaleziono szkielet jednego człowieka, poza tym nic, żadnych tropów.

Powodem zniknięcia żołnierzy były prawdopodobnie stosunki z indiańskim plemieniem Sekotan. Początkowo relację podróżników z tubylcami układały się znakomicie. Iskrą, która wznieciła pożar, było odnalezienie srebrnego kubka w jednej ze wsi, który nie został podarowany indianom. Stwierdzono, że doszło do kradzieży i w efekcie spalono całą wieś i okoliczne pola kukurydzy. Od tego incydentu rozpoczął się okres nieufności i obustronnej walki. Jesienią 1585 r. większość Anglików opuściła wyspę, w tym sam White. Na miejscu pozostało stu ludzi, którzy musieli stawić czoło tubylcom. Zimą przybysze cierpieli z powodu głodu, natomiast Sekotanie byli dziesiątkowani przez choroby przywiezione ze Starego Kontynentu, na które nie byli odporni. Wiosną miało dojść do negocjacji, lecz w trakcie spotkania obydwu stron Anglicy otworzyli ogień, a wodza Winginę skrócili o głowę. Tuż po tym incydencie większość załogi opuściło Roanoke, a w forcie pozostawiono 15 ludzi, którzy mieli oczekiwać przybycia kolejnej ekspedycji. Dowodzona przez White ekspedycja dotarła na wyspę w lipcu 1587 r., lecz na miejscu znalazła jedynie szkielet.

Odkrycie opuszczonej kolonii (1590 r.), źródło: domena publiczna.

Gubernator został zmuszony do osiedlenia się z ponad setką osadników na zgliszczach fortu. Przybyszom w odbudowie pokoju miał pomóc Indianin Manteo z plemienia Kroatan, który popłynął w 1585 r. razem z Whitem do Anglii. Tam szybko nauczył się języka i w przyszłości miał zostać łącznikiem pomiędzy przybyszami i tubylcami. Dlatego też Manteo został wysłany na negocjacje, lecz Sekotanie nie zjawili się na umówionym spotkaniu. Był to wyraźny sygnał wypowiedzenia wojny. Osadnicy każdego dnia żyli w strachu o swój los, kryjąc się za wysoką palisadą. Gdy zapasy zaczęły się szybko kończyć White został jednogłośnie zmuszony do opuszczenia Roanoke i powrotu do Anglii w celu przywiezienia wsparcia i zaopatrzenia. 27 sierpnia 1587 r. wyruszył w podróż i polecił, że w przypadku opuszczenia osady osadnicy mieli wyryć na drzewach nazwę miejsca, do którego się udadzą. Jeśli stałoby się to ze względu na atak tubylców to mieli dodać krzyż.

Gdy White opuszczał wyspę Roanoke nie wiedział, że powróci w to miejsce dopiero po trzech latach. Ze względu na konflikt pomiędzy Anglią i Hiszpanią królowa wstrzymała wszystkie ekspedycje, ponieważ każdy statek był potrzebny podczas zbliżającego się ataku. Szansa na wyprawę do Nowego Świata pojawiła się dopiero pod koniec 1589 r. White dołączył do załogi londyńskiego bogacza Johna Wattsa, która wyruszyła w morze 20 marca 1590 r. Po kilkumiesięcznej podróży, 17 sierpnia White wraz z 19 ludźmi w szalupach dotarł do brzegów Roanoke. Lecz nikt nie odpowiadał na jego zawołania. Kolonia była pusta, a domy rozebrane. Co ciekawe, nie było żadnych śladów walki ani ludzkich ciał. Jedynie na drzewie wyryto napisy CRO i CROATAN, lecz bez krzyża. Świadczyłoby o tym, że osadnicy odeszli bezpiecznie do pobratymców Manteo.

Nie istnieje jedna i wyczerpująca odpowiedź na pytanie co stało się z osadnikami z Roanoke. Wśród historyków dominują jedynie hipotezy o migracjach w różnych kierunkach, o asymilacji z Indianami lub mordach. White cały czas wierzył, że osadnicy przenieśli się do plemienia Kroatan i tam dalej wiedli żywot. Lecz od razu nasuwa się pytanie: dlaczego więc nigdy nie spotkali ich Anglicy, którzy w 1607 r. założyli kolonię Jamestown w zatoce Chesapeake i intensywnie eksplorowali okoliczne terytoria? Jamestown jako pierwsza stała osada angielskich kolonistów w Ameryce Północnej dała początek Stanom Zjednoczonym. Natomiast kolonia Roanoke zaginęła bez śladu.

 

Źródła:
M. Jarkowiec, Zaginieni z Roanoke, Ale Historia z 30.03.2020 r.
Wielkie zagadki przeszłości pod red. E. Wierzbickiej, Warszawa 1996.

Może zainteresują Cię też inne artykuły:

Recenzja książki „Płytkie groby na Syberii”

Historia życia Michała Krupy to niesamowita opowieść o niezwykle silnej woli przetrwania człowieka na tle piętrzących się przeciwności losu. Autor…
CZYTAJ DALEJ

Recenzja książki „Medyceusze. Rodzina u władzy”

Intrygi, zdrady i mroczne tajemnice – tak w skrócie można scharakteryzować historię Medyceuszy, jednej z najpotężniejszych rodzin doby renesansu, której…
CZYTAJ DALEJ

Recenzja książki „Winston Churchill i Franklin D. Roosevelt. Alianci 1940-1942”

Jak wyglądały osobiste relacje pomiędzy Winstonem Churchillem i Franklinem D. Rooseveltem, których charakter miał istotne znaczenie dla przebiegu II wojny…
CZYTAJ DALEJ