Batalia bez rozstrzygnięcia

Mimo że oblężenie Chocimia nie przyniosło żadnej ze stron wielkiego zwycięstwa to pozwoliło polskim wojskom zatrzymać turecki marsz i uchronić przed zagładą południowo-wschodnią granicę kraju.         

Józef Brandt „Bitwa pod Chocimiem”, źródło: domena publiczna.

Na początku XVII w. rozległa terytorialnie Rzeczpospolita prowadziła zbrojny spór z Turcją o kontrolę nad Hospodarstwem Mołdawskim. Od blisko trzystu lat władcy tych ziem starali się uzyskać jak największą niezależność. Dokonywali tego za pomocą lawirowania między silnymi sąsiadami, wybierając najkorzystniejszy dla siebie sojusz. Dla polskich władców mołdawskie terytoria, ze względu na żyzne ziemie, były łakomym kąskiem. Rozszerzały ich władze na wschód i pozwalały stworzyć bufor bezpieczeństwa na wypadek tureckiego najazdu. Natomiast dla sułtana Mołdawia była idealnym punktem wypadowym do ataków na Lachów.

W trakcie lata 1620 r. król Polski Zygmunt III Waza podjął decyzję o siłowym rozwiązaniu mołdawskiej sprawy. Na miejsce wysłał oddział na czele z Stanisławem Żółkiewskim. Ze względu na kłótnie między dowódcami, ambitny plan nie wypalił. Doszło do buntu żołnierzy, który zakończył się klęską pod Cecorą. Hetman Żółkiewski zarządził odwrót. Sam nie skorzystał z możliwości ucieczki i został na polu bitwy, gdzie walcząc do końca zginął w szablą w dłoni. Po tej wiktorii sułtan Osman II stwierdził, że armia Rzeczpospolitej nie będzie w stanie bronić granic swojego kraju. Tym samym Polska miała stać przed Turcją otworem. W związku z tym zarządził mobilizację wojska, które miało zaatakować bezbronnych Lachów. Osman II przybył do Rzeczpospolitej z ok. 150 tysiącami żołnierzy.

W tym samym czasie w Warszawie Sejm uchwalił podatki na 65-tysięczną armię. Na jej czele stanął Jan Karol Chodkiewicz, wielki zwycięzca spod Kircholmu, uważany za jednego z najlepszych polskich dowódców w historii. Wychodził z założenia, że wojna powinna być prowadzona poza granicami Polski. W ten sposób miano uniknąć zniszczeń na własnym terytorium i pokonać Turków jeszcze nad Dunajem. W tym czasie obrona kraju spadła na barki Kozaków zaporoskich na czele z Piotrem Konaszewiczem-Sahajdacznym. W przypadku zwycięstwa nad armią sułtana obiecano im zorganizowanie wyprawy na Mołdawię, w której mieli wziąć udział. Hetman Chodkiewicz przybył pod Chocim wraz z królewiczem Władysławem. W sumie dysponowali 30 tys. wojska polsko-litewskiego i 35 tys. Kozaków wraz z 30 działami. Głównym punktem oporu miał być zamek w Chocimiu.

Jan Karol Chodkiewicz, źródło: domena publiczna.
Jan Karol Chodkiewicz, źródło: domena publiczna.

Główne siły armii tureckiej dotarły pod Chocim 2 września i rozbiły obóz. Sułtan Osman II planował w pierwszej kolejności rozbić Kozaków, a następnie zaatakować główne siły polskiej armii. Jeszcze tego samego dnia przypuścił planowany atak, który ostatecznie nie zakończył się sukcesem w postaci neutralizacji wschodnich sojuszników Polaków. Następnego dnia wznowiono działania wojenne. Również i tym razem siły sułtana zostały zmuszone do odwrotu. Osman II widząc, że jego oddziały nie są w stanie dotrzymać kroku polskiej husarii, rozkazał sypanie szańców wokół całego obozu. Następnego dnia wciągnięto na nie armaty, którymi zaczęto kąsać Polaków. Zmusiło to żołnierzy Chodkiewicza do cofnięcia się na tyle daleko, by nie zagrażał im deszcz kul. Wieczorem Kozacy wraz z najemnikami ruszyli do kontrofensywy, w efekcie której szańce zostały zdobyte, a działa zniszczone.

Sułtan zdawał sobie sprawę z tego, że każdego dnia jego szanse na ostateczne zwycięstwo maleją. Wielki krokami zbliżała się zima, która zdecydowanie utrudniłaby Turkom prowadzenie walk. Dlatego Osman II postanowił w inny sposób osłabić przeciwnika. Nakazał Tatarom przeciąć szlak komunikacyjny łączący Chocim z Kamieńcem Podolskim, którym dostarczano do polskiego obozu żywność. Wybieg okazał się bardzo skuteczny, ponieważ w polskim obozie zapanował głód i zaczęły szerzyć się choroby. Zaraza rozprzestrzeniała się w bardzo szybkim tempie i dotarła również do obozu napastników. 7 września doszło do głównego ataku janczarów, który został odparty przez polską husarię. Kolejne zwycięstwo polskiej konnicy pokazało, że jedyną szansą dla Polaków na zwycięstwo w tej potyczce był generalny atak na turecki obóz. Zaplanowano go na noc z 13 na 14 września. Jednakże plany zostały pokrzyżowane przez burzę. Deszcz rozmiękczył ziemię, a husaria nie mogła atakować w błocie. Dlatego też Chodkiewicz został zmuszony do odwołania natarcia. W międzyczasie do tureckiego obozu przybył znany dowódca Mehmed Karaksza, który przekonał sułtana do wyprowadzenia generalnego natarcia na polską armię. Przejął naczelne dowództwo i skierował atak na oddział, którym dowodził schorowany Chodkiewicz. Tymczasem Polacy byli przygotowani na taki manewr i mieli dla napastników niespodziankę – kanonadę armat. Ostatecznie atak został odparty, a sam Karaksza zginął od jeden z kul.

Zamek wewnątrz twierdzy w Chocimiu, źródło: na licencji CC BY-SA 2.5.

24 września Chodkiewicz umarł, a przed śmiercią przekazał dowództwo w ręce Lubomirskiego. Ta informacja szybko rozeszła się zarówno wśród obrońców, jak również i napastników. Sułtan postanowił wykorzystać tą sytuację i wyprowadził kolejny atak na polski obóz, który znów został odparty. Po nim Lubomirski otrzymał niepokojącą informację: w obozie została tylko jedna beczka prochu. W tej sytuacji postanowił zaproponować Osmanowi II zawieszenie broni. Sułtan miał już dość przegranych batalii, a do tego nieuchronnie zbliżała się zima, której bardzo się obawiał. Dlatego zgodził się na polską propozycję. Po kilku dniach ustalono warunki: Polska uznała tureckie zwierzchnictwo nad Mołdawią i zobowiązała się powstrzymywać Kozaków przed prowadzeniem wypraw łupieżczych na Turcję. Natomiast sułtan zapewnił, że zakaże Tatarom organizowania najazdów na Polskę. Granicą dzielącą obydwa kraje pozostał Dniestr.

Pierwsza bitwa pod Chocimiem nie okryła się taką wielką sławą jak druga, która miała miejsce pół wieku później. Wielotygodniowa batalia doprowadziła do taktycznego zwycięstwa. W jego efekcie armia turecka odstąpiła od najazdu i nie przedarła się na tereny Rzeczpospolitej, a granica na Dniestrze została utrzymana.

Źródła:
L. Szymowski, Taktyczna wiktoria, Uważam Rze Historia nr 12 (93) grudzień 2019.
Historia Polski. Tom 6 – Polska 1586-1831, Kraków 2007.

Może zainteresują Cię też inne artykuły:

Recenzja książki „Profesor Weigl i karmiciele wszy”

Wśród wielu wybitnych polskich naukowców jeden z nich zapisał się na kartach historii jako pogromca tyfusu plamistego. Stworzona przez niego…
CZYTAJ DALEJ

Kulisy słynnej ekspedycji arktycznej

Celem wyprawy było odnalezienie Przejścia Północno-Zachodniego, która ostatecznie przyniosła jedynie śmierć. Po ponad 170 latach od zaginięcia ekspedycji Franklina na…
CZYTAJ DALEJ

Recenzja książki „Czarna owca medycyny”

Przez wiele lat psychiatria była traktowana jak czarna owca medycyny. Konsultacja u psychiatry była ostatecznością i wielokrotnie wiązała się z…
CZYTAJ DALEJ