Wrota do raju

Ta niewielkich rozmiarów wysepka w Zatoce Nowojorskiej zrobiła karierę w wielkim stylu. W krótkim przedziale czasu stała się największym w historii całego świata punktem imigracyjnym i najbardziej rozpoznawalnym portem docelowym emigrantów na dwóch kontynentach.

Budynki centrum imigracyjnego w 1905 r., źródło: domena publiczna.

Ellis Island to wyspa, która na przestrzeni czasu zyskała wiele nazw. W XVII w. jej terytorium zamieszkiwali Indianie Lenni Lenape (Prawdziwi Ludzie). Swoje ziemie nazwali Kioshk, czyli Wyspa Mew. Na co dzień zajmowali się połowem ostryg. Dlatego kupujący je od nich koloniści nazwali te ziemię Wyspą Ostryg. W 1630 r. Indianie sprzedali wyspę holenderskiej Kompanii Zachodnioindyjskiej, która kilka lat później kupiła od innego plemienia pobliski Manhattan. W związku z tym przyszła Ellis Island została wykorzystywana w nowym celu (koloniści wieszali na niej piratów) i zyskała nową nazwę – Wyspa Szubienic. W 1774 r. kupił ją walijski kolonista Samuel Ellis, który nazwał ją swoim nazwiskiem. W XIX w. więziono tu jeńców brytyjskich, by wreszcie przeszła w ręce władz dwóch stanów: Nowy Jork i New Jersey.

Europejscy imigranci przybywający na Ellis Island (1915 r.), źródło: domena publiczna.

Pod koniec XIX w. znany amerykański wydawca Joseph Pulitzer zaatakował amerykański rząd w kwestii warunków panujących na terenie stacji imigracyjnej Castle Garden na Manhattanie. Ta niewielka stacja przyjęła do tego czasu już 8 milionów ludzi, a liczba przybyszów rosła z roku na rok. Na co dzień dochodziło tam do poniżania ludzi, a chmara oszustów i złodziei czekała tylko na to, by wzbogacić się na przyjezdnych. Był to wyraźny sygnał, że Stany Zjednoczone potrzebują nowoczesnej stacji, która stałaby się wizytówka Ameryki. Pierwszą imigrantką uroczyście przywitaną przez władzę 1 stycznia 1892 r. na Ellis Island była 15-letnia Irlandka Annie Moore. W ten sposób przeszła do historii jako pierwszy przybysz odprawiony na terenie nowej stacji imigracyjnej USA. Wyspę powiększono z jednego do 11 hektarów, używając do tego celu gruzu z wykopów pod budowę metra w Nowym Jorku. Oprócz stacji zlokalizowano tam również szpital i cmentarz. W sumie na Ellis Island zmarło 3,5 tys. imigrantów i urodziło się 355 dzieci. Ostatnim zarejestrowanym imigrantem, który przybył na wyspę, był Norweg Arne Petersen. W ciągu pół wieku przez Ellis „przewinęło się” 12 milionów emigrantów.  

Nie każdy z pasażerów tak szybko opuszczał Ellis Island jak Moore. Zgodę na wjazd na terytorium Stanów Zjednoczonym imigranci uzyskiwali na podstawie badań lekarskich i przesłuchania pod kątem prawnym. Dla większości przybyszów procedura nie trwała długo i mieściła się w pięciu godzinach. Byli jednak i tacy, którzy spędzili tam kilka dni czy nawet tygodni. 10 procent emigrantów poddawano dodatkowym badaniom lub kwarantannie. W związku z tym byli zmuszeni do pozostania na leczeniu w miejscowym szpitalu. Około dwóch procent spośród wszystkich przyjezdnych z punktu widzenia władz imigracyjnych USA nie spełniało kryteriów i było zawracanych do portu wyjazdu. Głównymi powodami były niewyleczalne choroby zagrażające zdrowiu publicznemu oraz kryminalna przeszłość. W szczególności przyjezdni z Europy Środkowej i Wschodniej byli wnikliwie badani. Zgodnie z popularną wówczas teorią eugeniczną wśród imigrantów z powyższych terytoriów było więcej przestępców oraz „idiotów i imbecylów”. W efekcie w 1924 r. władze USA ograniczyły liczbę przyjezdnych z naszej części kontynentu.

Odrestaurowane główne miejsce rejestracji na Ellis Island, źródło: na licencji CC BY 3.0.

Po zamknięciu stacji imigracyjnej w połowie XX w. wybitny architekt Frank Lloyd Wright przygotował projekt polegający na zagospodarowaniu przestrzeni na wyspie, którą nieprzypadkowo nazwał „Klucz”. Określenie miało nawiązywać do roli wyspy, którą odgrywała przez dziesięciolecia, otwierając lub zamykając wrota Nowego Świata przed milionami przyjezdnych. Ostatecznie zarówno projekt jak i nazwa nie zostały przyjęte. W publicznej przestrzeni utrwaliły się inne określenia. Wyspa nadziei, która zdaniem władz amerykańskich propaguje ideę Ameryki wolnej i otwartej na innych ludzi. Wyspa łez – dla emigrantów, którzy przeszli katusze, by się tam dostać lub zostali zawróceni do Europy. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia…  

Źródła:
T. Zalewski, Inne Stany. Czym różnią się od nas Amerykanie, Warszawa 2011.
D. Terlecki, W przedsionku raju, Uważam Rze Historia nr 6 (87) czerwiec 2019.

Może zainteresują Cię też inne artykuły:

Recenzja książki „Mój przyjaciel Hitler. Wspomnienia fotografa Hitlera”

Do dnia dzisiejszego napisano wiele książek poświęconych III Rzeszy i Adolfowi Hitlerowi. Jedną z nich są wspomnienia jego przyjaciela, którego…
CZYTAJ DALEJ

Recenzja książki „Burza nad Provinz Pommern”

Wydarzenia mające miejsce podczas II wojny światowej boleśnie doświadczyły wielu ludzi i diametralnie zmieniły obraz ogromnej ilości miejsc na całym…
CZYTAJ DALEJ

Recenzja książki „Medyceusze. Kobieta u władzy”

Minęło pół roku od premiery drugiej części włoskiej serii powieści historycznych o rodzie Medyceuszy, a na rynku wydawniczym ukazał się…
CZYTAJ DALEJ