Pompeje – miasto pokryte popiołem

„Już był dzień od jakieś godziny, a pomimo to jego światło było niewyraźne i prawie słabnące; runęły już domy naokoło i pomimo że byliśmy na otwartej przestrzeni, ale wąskiej, wielka i oczywista była obawa przed upadkiem. […] Wielu błagało bogów; wielu uważało, że nie ma już bogów i że ta noc miała być ostatnią nocą świata. […] nadszedł zatem dzień i pojawiło się również słońce, ale pozbawione koloru […] Oczom jeszcze drżącym wszystko pokazywało się zmienione i pokryte tumanami popiołu, tak jakby padał śnieg”. 24 sierpnia 79 r. n.e. doszło do erupcji wulkanu Wezuwiusz, która pochłonęła Pompeje i okoliczne miejscowości. Wydarzenie te zostało opisane przez Pliniusza Młodszego, pisarza rzymskiego, który zawarł opis niewyobrażalnego żywiołu. Jaki był przebieg tej ogromnej katastrofy, która na zawsze zmieniła okolice Neapolu?

Jedna z ofiar erupcji Wezuwiusza, fot.: Eric Senterre

Jedna z ofiar erupcji Wezuwiusza, fot.: Eric Senterre

Ten dzień rozpoczął się dla mieszkańców Pompejów jak każdy inny. Nic nie zapowiadało nadciągającej katastrofy. W centrum panował gwar. Na ulicach tłoczyli się kupcy zachwalający swoje towary, a wolni obywatele dyskutowali na temat polityki i zasłyszanych plotek. W pewnym momencie doszło do niecodziennego wydarzenia. Nad pobliskimi górami zaczęła się unosić ogromna, ciemna chmura. To był początek erupcji wulkanu Wezuwiusz. Równocześnie z nią doszło do trzęsienia ziemi na wybrzeżu. Stożek zaczął wyrzucać z siebie przerażającą ilość rozżarzonych brył lawy, skałek pumeksowych, popiołu i pyłu. Efekty tego zjawiska widoczne były nawet w północnej Afryce i Egipcie. Jak pisze Pliniusz: „Zapadła noc, ciemno – ale nie jak pod bezksiężycowym, zachmurzonym niebem, tylko  jak gdyby ktoś zgasił światło     w zamkniętym pomieszczeniu”.

Potem już było tylko gorzej. Wokoło spadał rozgrzany do czerwoności popiół, kamienie i lawa. Powietrze było przesycone trującymi gazami (uduszenie było główną przyczyną śmierci). Ze zboczy wulkanu zaczął schodzić pierwszy z potoków lawy, który przeszedł przez Herkulanum. Zabił wszystkich jego mieszkańców, a miasto pokrył grubą na 20 metrów warstwą zastygłej błotnej lawy. Każdy kolejna fala lawy była coraz większa. Czwarta z nich dotarła do Pompejów 25 sierpnia w godzinach porannych. Część mieszkańców starała się uciec od śmiercionośnego żywiołu. Byli również i tacy, którzy nie zamierzali zostawiać swojego dobytku na pastwę losu. Siedemnaście lat wcześniej przeżyli inną katastrofę, trzęsienie ziemi. Od tego czasu miasto było w trakcie odbudowy. Dlatego jego mieszkańcy zupełnie nie brali pod uwagę nadejścia kataklizmu. Dopiero, gdy w nocy na miasto spadł deszcz rozżarzonego popiołu był to znak, że dojdzie do najgorszego. Ludzie w popłochu szukali drogi ucieczki lub schronienia przed żywiołem. Jedynie drogą na południe można było uciec przed skutkami erupcji. Większość z tych, którzy zamierzali uciekać przez morze, nie zdołało dotrzeć nawet do brzegu. W najgorszej sytuacji byli skuci łańcuchami niewolnicy, dzieci śpiące w łóżeczkach oraz przywiązane zwierzęta. Ich los był przesądzony.  O 7:30 czwarta fala lawy doprowadziła do ostatecznej zagłady miasta. Szacuje się, że w Pompejach oraz w okolicznych miejscowościach straciło życie mniej więcej dwa tysiące ludzi, czyli jedna dziesiąta populacji, a miasto pokryła warstwa kamieni, popiołu i błota zmieszanych z wodą o grubości 7 metrów.

Widok Pompei (litografia autorstwa Friedricha Federera), źródło: domena publiczna.

W XXI w. nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie w pełni tak katastrofalnych skutków erupcji wulkanu jakie miały miejsce dwadzieścia stuleci temu. Dysponując coraz to nowocześniejszą aparaturą możemy przewidzieć z pewnym wyprzedzeniem nadejście kataklizmu. Jednakże nie zwalnia to nas z obowiązku bycia czujnym i gotowym na nadejście najgorszego. Niech przestrogą dla wszystkich będą zachowane zwłoki ofiar tragedii z 79 r. n.e. Można z nich wyczytać uczucia i emocje osób, które pochłonął żywioł. Aż nazbyt wyraźnie rysuje się na ich twarzach straszliwa męka.

 

 

 

 

Źródła:
R. Muller, Pompeje – przebudzenie wulkanu [w:] Tragedie z dziejów ludzkości. Godziny decydujące o losach świata, pod red. H.-C. Huf, Katowice 1999.
Historia powszechna. Tom 5 – Epoka Augusta i cesarstwo rzymskie, Kraków 2007.
B. Haughton, Skarby z przeszłości, Poznań 2013.

Może zainteresują Cię też inne artykuły:

Recenzja książki „Biblioteka szaleńca”

Książki w dzisiejszej postaci wywodzą się od kodeksu, czyli kartek połączonych grzbietem, które wraz z upowszechnieniem pergaminu zastąpiły poprzednią formę,…
CZYTAJ DALEJ

Recenzja książki „Anegdoty z czterech stron świata”

W trakcie rozmów z innymi osobami często przytaczamy anegdoty z naszego życia. Jak wyglądałaby książka składająca się z śmiesznych opowiastek,…
CZYTAJ DALEJ

Recenzja książki „Auschwitz bez cenzury i bez legend”

Życie uczy, że warto znać wersje wydarzeń danych okoliczności z wielu perspektyw. Tak samo jest w przypadku historii. Jerzy Ptakowski,…
CZYTAJ DALEJ