Tajemnicze źródło bogactwa

W niewielkiej francuskiej wiosce o nazwie Rennes-le-Château w Langwedocji w 1885 r. wybrano na nowego proboszcza młodego księdza o imieniu François Bérenger Saunière. Dochody probostwa nie były powalające. Dlatego, gdy po kilku latach posługi w parafii nowy ksiądz rozpoczął prace budowlane z wielkim rozmachem wzbudziło to duże zainteresowanie. Skąd proboszcz wziął na ten cel pieniądze?

François Bérenger Saunière, źródło: www.theunredacted.com

François Bérenger Saunière, źródło: www.theunredacted.com

Ze względu na swoje poglądy polityczne młodemu księdzu zawieszono pensję. Z tego powodu utrzymywał się jedynie z datków parafian. Niemniej jednak był ambitnym gospodarzem i postawił sobie za punkt honoru przeprowadzenie remontu kościoła. W 1886 r. otrzymał zaliczkę na ten cel i rozpoczęto prace przy świątyni. Twierdzi się, że to właśnie w trakcie prac remontowych odkryto pod posadzką skrytkę, w której znajdowały się wizygockie i karolińskie skarby oraz pożółkłe pergaminy z naniesionymi na nich wskazówkami. Młody ksiądz długo się nie namyślał i wyruszył do Paryża po pomoc w odczytaniu dokumentów. W rękopisie była mowa o merowińskim królu Dagobercie oraz o Syjonie (Jerozolimie). Co więcej, nasz bohater odwiedził Luwr i nie wiedzieć czemu kupił trzy reprodukcję obrazów: „Portret św. Antoniego” Davida Terniersa, „Et in Arcadia ego” Nicolasa Poussina i „Portret papieża Celestyna V”. Po powrocie do parafii ksiądz dalej prowadzi remont kościoła.

Czy nasz bohater rzeczywiście mógł odnaleźć skarb? Być może nigdy się o tym nie dowiemy. Saunière nikomu się na ten temat nie zwierzył. Jedynie jego gospodyni, Marie Denarnaud, mogła zostać powiernikiem tajemnicy. Niemniej jednak wiele wskazuje na to, że rzeczywiście młody proboszcz był w stanie dokonać odkrycia źródła pokaźnego dochodu. Świadczyć miało o tym chociażby rozpoczęcie z dnia na dzień budowy willi w renesansowym stylu oraz zimowego ogrodu. Poza tym Saunière kupił parcele i własnym sumptem przeprowadził całkowitą przebudowę świątyni. Taka zmiana nie mogła umknąć mieszkańcom, a także samemu biskupowi. W trakcie spotkania u swojego przełożonego Saunière twierdził, że środki uzyskał od bogatych ludzi, którzy zamówili u niego odprawianie nabożeństw i chcieli pozostać anonimowi. To nie przekonało biskupa. Zawiesił on proboszcza w czynnościach pod zarzutem handlowania mszami. François Bérenger Saunière umarł w 1917 r. zabierając ze sobą tajemnicę. W spadku po proboszczu Marie uzyskała posiadłość. Nie była jej w stanie utrzymać. Dlatego sprzedała ją niejakiemu Noëlowi Corbu, który przeszukał całą posiadłość, mając nadzieję, że odnajdzie skarb. Bez skutku. Marie zmarła w 1953 r. nikomu nie wyjawiwszy żadnej informacji na temat skarbu.

Z biegiem czasu legenda o skarbie z Rennes-le-Château stała się bardzo popularna, o czym świadczą najazdy na wieś poszukiwaczy skarbów, których jedynym marzeniem jest odszukanie bogactw pozostawionych przez proboszcza Saunière. Do dnia dzisiejszego niczego nie udało się ich odnaleźć. Nie stało się to jednak przeszkodą do wysunięcia kliku hipotez na ten temat. Według jednej z nich nasz bohater odkopał „zaginiony skarb jerozolimski”. W 70 r. n.e. Rzymianie opanowali Jerozolimę, grabiąc Świątynie Jerozolimską. Zdobyte kosztowności zostały przewiezione do Rzymu. W 410 r. padły one łupem Alaryka, wizygockiego króla, który zdobył Wieczne Miasto. W skład skarbu miały wejść m.in. Arka Przymierza oraz świecznik siedmioramienny wykonany z czystego złota o wadze 34 kg. Pod koniec V w. Wizygoci zdobyli kontrolę nad sporą częścią zachodniej Europy, gdzie zbudowali wiele twierdz, w tym kilka w okolicy Rennes-le-Château. Co ciekawe, tamtejszy kościół został wzniesiony na miejscu dawnej budowli wizygockiej.

Inna z wersji mówi o skarbie katarów, uznanych za heretyków, którzy byli aktywni w tym rejonie. Po upadku twierdzy Monsegur w 1244 r. ich skarby zostały w wielkiej tajemnicy wywiezione z zamku i miały zostać zakopane w Rennes-le-Château. Są również i tacy, którzy uważają, że chodzi tu raczej o skarb wojenny króla Dagoberta, ukryty w 660 r. w dawnym hrabstwie Razes, do którego należała wieś. Warto także wspomnieć o bardzo spektakularnej hipotezie, zgodnie z którą w tej niewielkiej francuskiej wiosce ukryto skarb templariuszy. Miał on zostać zakopany ok. 1314 r. w Rennes-le-Château po straceniu ostatniego mistrza zakonu, Jakuba de Molay.

Jedno jest pewne: jeśli którakolwiek ze wspomnianych hipotez by się potwierdziła i, co więcej, znalazłyby się kosztowności odkopane przez Saunière, to stalibyśmy się świadkami jednego z największych odkryć archeologicznych w historii.

 

Źródła:
Największe sekrety historii pod red. J. Marseille’a, Diepholz 2001.
A. Stempin, Miliony księdza Sauniere’a, Ale Historia z 03.03.2015 r.
M. Groushko, Tajemnice zaginionych skarbów, Warszawa 1996.

Może zainteresują Cię też inne artykuły:

Recenzja książki „Biblioteka szaleńca”

Książki w dzisiejszej postaci wywodzą się od kodeksu, czyli kartek połączonych grzbietem, które wraz z upowszechnieniem pergaminu zastąpiły poprzednią formę,…
CZYTAJ DALEJ

Recenzja książki „Anegdoty z czterech stron świata”

W trakcie rozmów z innymi osobami często przytaczamy anegdoty z naszego życia. Jak wyglądałaby książka składająca się z śmiesznych opowiastek,…
CZYTAJ DALEJ

Recenzja książki „Auschwitz bez cenzury i bez legend”

Życie uczy, że warto znać wersje wydarzeń danych okoliczności z wielu perspektyw. Tak samo jest w przypadku historii. Jerzy Ptakowski,…
CZYTAJ DALEJ